Wolność kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem
Mogłabym powiedzieć, że wszystko jest tak jak dawniej, bo w końcu nic się nie zmieniło. Byłoby to jednak jedynie piękne kłamstwo, którym karmiłabym wszystkich wkoło, a przede wszystkim samą siebie. Wyjeżdżając na początku kwietnia z Nowego Jorku, dobrze wiedziałam, że zmieni to całe moje dotychczasowe życie. Tata zawsze mi powtarzał, że powinnam spełniać swoje marzenia, że nie powinnam patrzeć się na innych i skupić się na sobie, bo nikt za mnie życia nie przeżyje. I to właśnie zrobiłam. Jednego dnia odebrałam telefon z Bostonu, a tydzień później z walizkami siedziałam w samolocie. Skłamałabym również, gdybym powiedziała, że nie była to łatwa decyzja. Niby się zastanawiałam, niby rozważałam zalety i wady wyjazdu, ale tak naprawdę w głębi serca wiedziałam, że będzie to najlepszy wybór.
A jednak znów tu jestem, w Nowym Jorku, choć powtarzałam, że już tego nie zrobię. Tym razem decyzja nie była łatwa, ale wydawała się najlepszą opcją. Wszystko jest w porządku. Mam nowe mieszkanie, nowe ubrania, nową fryzurę i nowe plany, a nawet nowy teleskop oraz nową pracę. Na uczelni mam gabinet, który dzielę z innymi doktorantami. Całe dnie spędzam na nauce, udowadniając, że naukowiec nie musi wyglądać niczym żywcem wyciągnęty z prześmiewczych filmów.
Wszystko jest niby tak jak dawniej. Uczę się, pracuję, żyję. A jednak, zmieniło się wszystko i już nic nie jest takie samo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz