Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KP. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lipca 2018

When we all feel the power
Life is life
Come on stand up and dance

Francis Wayland
And everyone gives everything
And every song everybody sings
And it's live
StudentSamotny WilkRandom
Ma metr osiemdziesiąt sześć, czarne włosy, długie rzęsy, błękitne oczy, kilka piegów na nosie, kolczyk w uchu i tatuaż na nadgarstku. Przegrał zakład, więc musiał przefarbować się najpierw na biało, a potem na czarno. Tak mu się to spodobało, że do fryzjera chodzi regularnie - raz w miesiącu na zakrycie odrostów i przycięcie końcówek. Ubiera się niczym typowy tumblr boy i ma zawsze dwie inne skarpetki, bo to podobno przynosi mu szczęście.
Ma korzenie europejskie. A dokładniej polskie i francuskie. Obie strony jego dalekiej rodziny wyemigrowały do Stanów Zjednoczonych na początku ubiegłego wieku, więc dostał imię w wyniku kompromisu. Matka, która ma korzenie polskie, upierała się, aby nazwać go Franciszek, natomiast ojciec, zamerykanizowany Francuz od święta, który z Francuzami ma już niewiele wspólnego, upierał się, by dać mu imię Franklyn. W końcu nazwali go Francis, a w skrócie wołali Franek.
Franek jest typowym studentem, który studiuje, choć chyba nie do końca wie, co takiego studiuje. Przychodzi na zajęcia, słucha niby to z zainteresowaniem, choć myślami zazwyczaj jest bardzo daleko. O notatki żebra, kiedy przychodzi czas zaliczeń i odpłaca się pięknymi uśmiechami i czułymi słówkami. Wieczorami wybywa do klubów (jeśli akurat nie pracuje) i świetnie się bawi. Po kilku kieliszkach staje się mistrzem parkietu. A po jeszcze kilku wygrywa konkursy karaoke. Prawdopodobnie dlatego, że po dostaniu nagrody już więcej nie śpiewa.
Dzięki rodzicom, którzy są specjalistami od historii wojny secesyjnej i amerykańskiego modernizmu, wie o historii nieco więcej niż przeciętny obywatel kraju. Jednak się tym nie chwali, a swojej przyszłości nigdy nie związałby z tak nudnym zajęciem. Jeśli nic mu się nie odmieni, to zostanie dziennikarzem, choć z jego dziurawą niczym sito pamięcią nikt nie wróży mu większych sukcesów.
Ma młodszą, bo dopiero dziewięcioletnią, siostrę (Franię, żeby było zabawniej), którą częściej chce udusić niż przytulić. Mimo wszystko, to on czytał jej Władcę Pierścieni przed snem, uważając, że bajki dla dziewczynek są nudne i to z nią się kłócił o to, czy lepszy jest Legolas, czy Aragorn. Bronił ją od wrednych docinek i zapowiedział, że każdy jej bliższy kolega będzie przez niego dokładnie sprawdzony.
Pracuje jako barman w klubie karaoke połączonego z kręgielnią. Często zaprasza znajomych i balują na zniżce pracowniczej. Zanudza ludzi relacjami na Instagramie (których prawdopodobnie i tak nikt nie ogląda) i Snapami o szalonych porach dnia i nocy. Dziennie wypija trzy litry wody z cytryną, a po mieście porusza się na deskorolce, bo nie pojął trudnej sztuki jazdy na rowerze. Na wakacje zawsze jeździ z rodzicami - albo do Polski, albo do Francji, ewentualnie do Włoch, czy Wielkiej Brytanii. Zna podstawy języka polskiego oraz francuskiego, czym raczej się nie chwali. Lubi eksperymentować. Nie tylko z kolorem włosów, czy z alkoholem.

data i miejsce urodzenia 27.04.1996  » Chicago
stan cywilny Kawaler
orientacja Heteroseksualny
rok i kierunek studiów Dziennikarstwo » III licencjat
miejsce zamieszkania Poddasze w domu rodziców w Spokane
zawód i miejsce pracy Barman

[Hej, hej! Postaci męskiej nie prowadziłam od bardzo długiego czasu, więc nie mam pojęcia, jak mi wyjdzie. Proszę o wyrozumiałość! :) Zapraszam do wątków i powiązań. Raczej Franek nie szuka niczego konkretnego, ale nie pogardzi przyjaciółmi, znajomymi i jakimiś miłościami. Nie wiem, jak mi idą wątki męsko-męskie, ale jakby ktoś chciał, to chętnie spróbuję :). Bawmy się!]

Wieczna noc



♪ || 11 listopada 1992 r. || Montażystka dźwięku i obrazu || Dom  || Relacje


Sheila Bordeaux


Na świat przyszła dwadzieścia sześć lat temu. Nie zna, i nigdy nie poznała, swojej matki. Do dziesiątego roku życia mieszkała z ojcem, za którym byłaby w stanie wskoczyć w ogień. Niestety, jako mała i chuda dziewczynka, nie zdołała mu pomóc. Po traumatycznych wydarzeniach, trafiła pod opiekę ciotki i jej męża. Oboje starali się zastąpić jej rodziców, co nie wychodziło im najlepiej. Lecz nigdy nie dali jej odczuć, że jest niekochana, czy niepotrzebna. 
Zamiłowanie do nauki, ciężka praca i ambicja, doprowadziły do tego, że dostała się uniwersytet w Paryżu. Niewiele myśląc, spakowała walizki i opuściła rodzinne Colmar. Nie chciała oglądać się za siebie, jednak nie potrafiła zerwać wszystkich kontaktów. Nie potrafiła zacząć życia na własną rękę, kompletnie odcinając się od wspomnień i osób, z którymi kiedyś coś ją łączyło. Starała się utrzymywać kontakt ze wszystkimi. Jedynie wujka omijała szerokim łukiem. Nie przyjechała nawet na jego pogrzeb, zasłaniając się różnymi zaliczeniami i ważnymi egzaminami.
Wróciła kilka tygodni temu, kiedy dowiedziała się o niespodziewanym ślubie ciotki. Była dumną druhną i zastanawiała się, jak to się stało, że ciotka (ponownie) wyszła za mąż szybciej niż ona. 
Zamiłowanie do bajek i filmów miała odkąd sięgała pamięcią. Bardziej od filmu, zawsze interesował ją sam proces powstawania. Początkowo chciała zostać reżyserem, jednak jej osobowość kompletnie się do tego nie nadawała. Nigdy nie potrafiła rządzić i rozstawiać ludzi po kątach. Wolała sama podporządkować się komuś. 
Załapała się na posadę w studio z animacjami, które otworzyli jej znajomi z uczelni. Ich animacje czasami można zobaczyć podczas przerw na reklamy. Cały czas się rozwijają, a w planach mają wydanie pełnometrażowego filmu animowanego. 
Sheila, póki co, pracuje w domu. Ze swojego dawnego pokoju zrobiła warsztat pracy, w którym przesiaduje stanowczo zbyt długo. W wolnych chwilach spaceruje po miasteczku, czyta książki i przesiaduje na stacji, gdzie liczy wagony w pociągach. Czasami, w ramach odpoczynku, wyprowadza psy sąsiadów, bądź pomaga przy różnych domowych obowiązkach. 
“Wieczorem wychodzę z psem i patrzę na niebo. Gdy jest taki wiatr jak dziś, zazwyczaj spadają gwiazdy, wtedy wymyślam sobie różne życzenia. Wczoraj miałam takie, że aż gwiazda, która spadała, zatrzymała się w połowie, jakby ze zdumienia ją zatkało. Powiedziała: „O pardon, madame” i taka była zaskoczona, że nie tylko nie spadała dalej, ale po chwili wróciła i przykleiła się ponownie do nieba. Ale kiedyś wezmę patyk i strącę skubaną, niech mi się spełni.”
[Hej! Zapraszam do wątków i powiązań wszelkiej maści. Sheila nie gryzie, a ja tym bardziej nie :) Pana z powiązań chętnie oddam w dobre rączki :) Dom i relacje są podlinkowane, a buźki użyczyła Crystal Reed, a cytat w karcie autorstwa P. Adamczyka
czarny.jezdziec69@gmail.com || GG: 34885343

Kiedy historie są prawdziwe, prawda i miłość wylewa się na talerz

Wszyscy po prostu patrzyli mi w talerz. Dostałam kwiaty, które są tak sztuczne jak całe to wnętrze
25.05.1995 ▲ Francja, Toulouse ▲ Córka Magali Baudelaire - znanej i cenionej właścicielki trzech prężnie rozwijających się PIZZERII ▲ Toulouse, Bordeaux, Miluza ▲ ojciec - bartłomiej niezgoda - pracuje w stoczni gdańskiej ▲ Razem z matką prowadzą znany i powszechnie lubiany program telewizyjny - rewolucje w pizzeriach ▲ Kornelia zajmuje się wystrojem lokali po rewolucjach ▲ Często pomaga również na kuchni albo na sali, jeśli brakuje ludzi ▲ w przyszłości ma ODZIEDZICZYĆ po matce jej pizzerie ▲ Ma dobre poczucie smaku i jeszcze lepsze wyczucie stylu ▲ Ma słabość do czerwonego wina. orzechowych szejków oraz pizzy na cienkim ze spieczonym serem po bokach ▲ Nie pogardzi polską wódką i laysami fromażkami ▲ Autorka różnych opowiadań na wattpadzie oraz bloggerze, ukrywająca się pod nickiem Hakuna Matata ▲ Architektura wnętrz na akademii sztuk pięknych ▲ wydział architektury i wzornictwa ▲ Mieszka z ojcem, którego częściej nie ma niż jest ▲ Jelitkowo, Neptun Park ▲ Ma szczura ratatuja  ▲ Obecnie rozgląda się za pracą w jakieś pizzerii, lecz robi to niezwykle niechętnie, bo najpierw chce zdać wszystkie egzaminy, a potem się wyspać
Kornelia  Niezgoda

Wychowała się w rozbitej rodzinie, więc nigdy nie miała równocześnie przy sobie taty i mamy. Dzięki temu uniknęła domowych, dramatycznych awantur i rzucania talerzami. Matka, szanowana właścicielka pizzerii, Magali Baudelaire cierpiała na wrodzony pracoholizm. Do pracy chodziła do samego rozwiązania ciąży. A kilka godzin po porodzie już miała telefon przy uchu i dopinała sprawy związane z rezerwacjami na ostatni guzik. Kornelia, we Francji nazywana Cornelié, od pierwszych dni życia czas spędzała w pizzeriach. Czy to w kuchni, czy na zapleczu, czy w kołysce w gabinecie właścicielki. Jej pierwszymi, prawdziwymi, zabawkami były drewniane łyżki, które przemiła kucharka jej dała, aby wreszcie przestała się drzeć. O dziwo, dziewczynka się uspokoiła. Magali zrezygnowała więc z kupowania lalek i innych zabawek odpowiednich dla wieku córki i podsuwała jej te bardziej bezpieczne przybory kuchenne. 
Pierwszą zabawkową kuchnię Kornelia dostała w wieku dwóch lat. Do tej pory ma plastikowe jedzenie i niewielkie talerzyki w którymś z kartonów w piwnicy u ojca, bo nie ma serca tego wyrzucić. Upiera się, że pewnego dnia przekaże cały sprzęt swojej córce. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - przez te wszystkie lata między plastikową sałatą a pomidorkami w najlepszym wypadku zadomowiła się rodzina myszy.
Na wakacje Kornelia jeździła do Polski. Bartłomiej zabierał ją do siebie. I chociaż głównie siedzieli w Gdańsku, bo PKP jest takie drogie, to zwiedzili kilka miast, takich jak Malbork, Tczew (jakby jeszcze było co w nim zwiedzać) oraz Kwidzyn i Wejherowo, bo tam mają dalszą rodzinę, która przenocowała ich za darmo, a nawet nakarmiła.
Dzięki temu dziewczyna miała styczność z dwoma językami, którymi posługuje się doskonale w zależności od tego, którego właśnie powinna użyć. Zdarza się, że zupełnie nieświadomie wplata francuskie słówka do swoich wypowiedzi. I tylko czasami ma problemy z niektórymi grami słownymi i żartami językowymi, których w ogóle nie potrafi zrozumieć. Za to przeklina lepiej niż niejeden Polak. A wszystko za sprawą przemiłego Sebastiana, z którym kiedyś się kumplowała. Potem wakacje się skończyły i słuch o nim zaginął.
Kornelia nie ma pojęcia, jak to dokładnie się stało, że jej własna matka stała się gwiazdą telewizyjnego show Rewolucje w pizzeriach. Ale sama Magali, która również była wychowana wśród pizzerii i kuchni, czuje się niczym ryba w wodzie, więc Kornelia nie narzeka. Zresztą, sama również polubiła to życie w blasku fleszy i ciągłe podróże. Początkowo jedynie z boku przyglądała się poczynaniom matki, która szalała w kuchni, wrzeszczała i rzucała talerzami, co podpatrzyła od swojej matki - cenionej pani krytyk kulinarnej. A potem zaczęła jej pomagać.
Pomagała głównie w kuchni, gdzie kroiła warzywa bądź pilnowała, aby nic się nie przypaliło. Czasami latała w uroczym fartuszku i przyjmowała zamówienia. Podobno była całkiem dobrą kelnerką i niektórzy zostawiali jej całkiem spore napiwki (które wydawała na pierdoły, ale to były jej ciężko zarobione pieniądze).
Magali nigdy nie pozwoliła, aby córka kompletnie nic nie robiła. W przyszłości, to właśnie Kornelia ma odziedziczyć te pizzerie, więc musi wiedzieć, jak to wszystko funkcjonuje. I chociaż ma naprawdę dobry smak i jeszcze lepszy gust, to okazało się, że bardziej wdała się w ojca i zachciało jej się studiowania. Dostała się na architekturę wnętrz, z czego jest bardzo dumna.
Z matką pracuje na odległość. Podsyła jej gotowe projekty wystroju danej restauracji. Zmieniają, poprawiają i tylko czasami na siebie wrzeszczą, bo nie mogą dojść do porozumienia.
Kornelia zamieszkała z ojcem w trzypokojowym (jeśli licząc duży salon, jeśli nie, to w dwupokojowym) mieszkaniu w bloku na Jelitkowie, a dokładniej w dzielnicy Neptun Park. A im dłużej z nim przebywa, szanownym panem inżynierem ze stoczni, tym bardziej się do niego upodabnia. Całe godziny potrafią spędzić na balkonie i obserwować, jakby nie mieli nic lepszego do roboty. Przy obiedzie (ziemniaczki ze schabowym) marudzą na sąsiadów z góry, którzy znów za głośno biegają albo znów puszczają muzykę. Ale najgorszy i tak jest sąsiad z piątego piętra! Złodziej i nierób, który kupił sobie ostatnio nowy samochód! Passatem się rozbija, wielki pan i hrabia osiedla! A ta stara prukwa spod dziesiątki znów doczepiła się młodego Pawlaka, bo jeździł windą. Młode nogi ma, to może po schodach biegać, a nie kolejkę blokuje! Swoją drogą, to dzieciaki Nowakowej wcale nie lepsze. Ostatnio doniczkami w kota rzucały z balkonu! A stara Karpińska znowu o kulach chodzi. No na cholerę ona po schodach biega! Bo młody Pawlak windę zajął! A widziałaś Kryśkę? Stara baba, a w kiecce jak nastolatka łazi! Zero wstydu! Zero wstydu i kultury! A jej synalek?! Wielki pan informatyk od siedmiu boleści. Prędzej co zepsuje, niż naprawi. A w ogóle sąsiad to złodziej i alkoholik jest! 
Prawo jazdy posiada, ale Bartłomiej nigdy nie dałby jej kluczyków do swojego kochanego (prawdopodobnie części pochodzą sprzed wojny. Wielkiej Wojny) Opelka, który nadaje się tylko na złom i aż dziw czasami bierze, że przechodzi wszystkie przeglądy. Dlatego jeździ komunikacją miejską, w której trudno jej ustać te kilka minut i mruczy coś niezrozumiałego pod nosem. Zresztą, nie zawsze jest to wina lenistwa. Czasami staw skokowy odmawia posłuszeństwa, co nie kończy się zbyt dobrze. To jednak nie przeszkadza jej, aby przez kilka godzin potrafi stać pod wejściem do klatki i nadawać z sąsiadką, również studentką*, o nic nie znaczących pierdołach.
Narzeka stojąc w kolejce do kasy, bo tyle ludzi. Narzeka, że pociąg znów spóźniony. Narzeka, że za ciepło albo, że za zimno, albo, że pada. Narzeka, kiedy znów nie może znaleźć odpowiedniego rozmiaru przepięknych butów z wystawy. Narzeka właściwie na wszystko i na wszystkich. Jednocześnie robi to w typowo uroczy dla siebie sposób.
Wbrew pozorom ma do zaoferowania coś więcej niż ciągłe narzekanie i marudzenie. Chociażby wieczny optymizm, uśmiech, który nie schodzi jej ust oraz paniczny lęk przed... Szyszkami. A poza tym, podobno, jest całkiem normalna.

▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲
Na wizerunku Natalia Szroeder, a cytaty należą do cudownej Magdy Gessler. Cytaty w ramkach są z piosenek, które podlinkowałam. Sam kod na ramki pochodzi o >stąd<. 
* Sąsiadkę chętnie oddamy w dobre rączki! Przemiłego Sebastiana również.
Co do reszty, to liczymy na dobrą zabawę, a Kornelia nie pogardzi jakąś dramą i romansem. Jednym słowem - bierzemy wszystko i bawmy się! :) 
Kontakt: czarny.jezdziec69@gmail.com, GG: 34885343

piątek, 27 kwietnia 2018

The whole world is watching when you rise

Jake Brooks
The scars are made, they're changing the game.
StudentΑlpha Λambda Μu random
Rodzice od zawsze byli zapracowani, a Jake częściej oglądał swoją babkę bądź opiekunkę, niż matkę czy ojca. Zdarzały się też i takie dni, kiedy spędzali czas we trójkę. Tych właśnie dni młody Brooks wyczekiwał najbardziej. O ile pogoda na to pozwalała, to spędzali czas wspólnie na dworze. W chłodniejsze dni zaszywali się w przestronnym salonie, rozpalali ogień w kominku i rozmawiali - o wszystkim i o niczym. Jake najbardziej lubił zmyślone opowieści ojca, gdzie walczył w odległych krainach ze smokami i ratował piękną księżniczkę, a w tej roli zawsze występowała Carrie, matka chłopaka. Opowiadanie historii zostało mu do dziś, w zasadzie jak zacznie gadać to ciężko jest mu się zamknąć. Nie raz i nie dwa oberwał za ciągłe paplanie. Mimo, iż rodzice chłopaka niemal bez przerwy przebywali w pracy zdążyli nauczyć go kilku życiowych wartości. Wpoili mu do głowy - co prawda z początku ich słowa wlatywały jednym uchem, a wylatywały drugim - wartość człowieka. Jako, iż sami dochodzili do swoich sukcesów bez pomocy innych pragnęli, aby ich jedynak nauczył się szacunku do pieniędzy i ludzi. Dzięki temu nigdy nie patrzył na zawartość cudzego portfela, a wszystkich traktował jednakowo. Sam również nie otrzymał niczego podanego na tacy. Łapał się drobnych prac, typu zgrabianie liści u starszej sąsiadki, wyprowadzenie psów czy roznoszenie ulotek. Pierwszą poważną pracę dostał w pizzerii, po dwóch latach pracowania dostał pizzowstrętu, i nie jadł jej przez pół roku. Od początku było też wiadomo, że Jake wybierze inną drogę, niż rodzice, którzy robili w tej samej branży. Matma nigdy nie była jego mocną stroną, skupiał się zawsze na sporcie i to z nim zdecydował się związać swoją przyszłość. Carrie i Aidan, rodzice Jake, z początku oczywiście nie byli zachwyceni jego wyborem, nie naciskali i nie żądali zmiany planów. Po zobaczeniu ile radości mu przynosi zaczęli wspierać syna. Nie tylko duchowo, ale i finansowo - oczywiście w umiarze, nie zamierzali i nie zamierzają fundować mu całego życia.
Jake początkowo chciał studiować zupełnie w innym mieście. Został w Spokane, bo została tu jego, obecnie była, dziewczyna. Spodobało mu się jednak tu na tyle, aby zostać na stałe, a wściekłe spojrzenia rzucane na korytarzu z czasem stały mu się całkiem obojętne. Najpierw zamieszkiwał akademik, chcąc w pełni poznać smak studenckiego życia, na co rodzice mu pozwolili. Bardzo szybko przekonał się, że w domu jest o wiele lepiej, a jeszcze lepiej okazało się być we własnym, skromnym mieszkaniu położonym blisko uczelni. Na uczelnię urządza sobie spacery, rzadziej korzysta z autobusu czy motoru. Zdarzy mu się zaspać na pierwsze wykłady, albo na nich zasnąć, bo jakoś trzeba odespać imprezę z dnia poprzedniego. W gruncie rzeczy jest miły, pomocny i bezinteresowny. Nikomu krzywdy nie robi, nie wliczając much i komarów, te tępi bez opamiętania. Dla poprawy humoru ogląda śmieszne audycje z X Factor, unika jak może wszystkiego co zawiera orzechy.
powiązania

data i miejsce urodzenia 12/07/1994 » Spokane
stan cywilny Kawaler
orientacja Heteroseksualny
rok i kierunek studiów II rok » Wychowanie fizyczne
miejsce zamieszkania Kawalerka niedaleko uczelni
zajęcie/zawód Kapitan/Napastnik piłki nożnej » Barman

niedziela, 18 lutego 2018

Rosalie Hamilton


Rosalie Hamilton
Klasa XI | Profil humanistyczny - rozszerzony j.angielski, historia oraz wiedza o kulturze |  Zajęcia dodatkowe z języka włoskiego 

Gdyby żyła w renesansie byłaby asystentką Leonarda da Vinci. Może zostałaby jego muzą i kochanką. Za dnia pomagałaby mistrzowi przy jego pracach. W nocy natomiast starałaby się wymyślić nowe projekty, którymi mogłaby podzielić się ze swoim mistrzem.
Gdyby żyła w czasach nowożytnych, zaciągnęłaby się na statek Kolumba i podróżowałaby wraz z innymi po oceanach. Nie wróciłaby jednak do Europy wraz z nimi. Zostałaby w Ameryce, myśląc, że jest w Indiach, i dołączyłaby do któregoś z plemion. Wyszłaby za mąż za syna wodza i urodziłaby mu liczne potomstwo. Sprawiłaby, że czysta krew plemienia zostałaby zbrukana europejską wydzieliną.
Gdyby żyła w świecie Johna Ronalda Reuela Tolkiena - Śródziemiu - rozwaliłaby związek Arweny i Aragorna. Potem stwierdziłaby, że jednak woli Legolasa i wraz z nim wyruszyłaby w Ostatni Rejs.
Gdyby żyła w powieści Oscara Wildea "Portret Doriana Graya", byłaby Sybilą Vane. Nie poniżyłaby się jednak przed Dorianem. Spoliczkowałaby go, a potem starałaby się odwieść go od tych wszystkich głupich zamiarów. Nie dałaby się tak łatwo odtrącić, a już z całą pewnością nie pozwoliłaby aby ukochany tak szybko o niej zapomniał.
Gdyby żyła w Narnii, byłaby Zuzanną. Nie byłaby jednak taką cnotką i z całą pewnością nie pozostawiłaby swojego ukochanego. Zostałaby w Narnii dla Kaspiana i zostałaby jego królową. Nawet jeśli między nimi byłaby tak ogromna różnica wieku, bo przecież wiek to tylko liczby...
Gdyby żyła w Hollywood, byłaby sławna. Zostałaby narzeczoną Leonarda DiCaprio i zamieszkałaby z nim we wspaniałej willi z basenem. Paradowałaby wraz z ukochanym po czerwonym dywanie i z całą pewnością byliby najsłodszą parą. Pobiliby nawet Brandelinę.
Gdyby... 
Rosie jest córką Bena i Margaret Hamiltonów, którzy mają małą restaurację z fast foodami. Ma również dwóch starszych braci oraz przyrodnią, pięcioletnią siostrę, którą rodzice przygarnęli na początku lipca w Domu Dziecka. Do szkoły dojeżdża rowerem, a po szkole wyprowadza psy sąsiadów na spacer. Pieniądze z tego małe, jednak przynajmniej ma jakieś ciekawe zajęcie na popołudnia. Nie lubi mówić o sobie, a tym bardziej o swojej przeszłości, która wbrew pozorom wcale nie jest taka straszna, jak mogłoby się niektórym wydawać. Po prostu, woli pozostać dość anonimową osobą, ponieważ bardzo ceni sobie prywatność. Sama nie wtrąca się w życie innych i chciałaby, aby inni to uszanowali i względem niej zachowywali się tak samo. Zresztą, mimo że jej życie nie należy do zbyt ciekawych, to jednak wypełnione jest różnymi atrakcjami.

Jedyną rzeczą gorszą od tego, że o nas mówią, jest to, że o nas nie mówią


Mattie Sherwood
27 lat || Baristka i kelnerka || 
Około ośmiu lat temu wyjechała z uroczego miasteczka wprost do damskiego zakonu chrześcijańskiego. Minęło trochę ponad rok, odkąd dowiedziała się o wypadku samochodowym, w którym zginęli jej rodzice. Jej świat się zawalił, bo nagle spadła na nią ogromna odpowiedzialność. Musiała zmienić swoje całe dotychczasowe życie i powrócić do Rosewood, z którego przed laty uciekła. Swoim powrotem zszokowała chyba wszystkich mieszkańców. Miała wrócić jako zakonnica, tymczasem wróciła, jako... zwykła kelnerka. Ma pod swoją opieką, teraz już ośmioletniego, brata Maxa, który czasami daje jej w kość. Wciąż starają się nawiązać jakąś silniejszą nić porozumienia, co nie jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Wraz z Maxem mieszka w domu po swoich rodzicach. Wciąż nie potrafi wejść do ich sypialni i posprzątać ich rzeczy. Wciąż się wścieka, że nie może znaleźć rzeczy w kuchni, lecz nie potrafi poustawiać ich po swojemu. Wieczorami przesiaduje przy kominku z książką w ręku. Codziennie ma problem z zaśnięciem, a jeszcze gorszy ze wstaniem. Nie raz i nie dwa spóźniła się przez to do pracy, a Max do szkoły. Wciąż ma spory problem z przystosowaniem się do specyficznej atmosfery i klimatu miasteczka. Chętnie zaadoptowałaby kota, lecz ma ogromną trudność ze znalezieniem tego odpowiedniego i idealnego. Co do niego ma tylko jeden wymóg - musi być rudy tak samo jak ona.

Jak mam zapomnieć?
Jak się uwolnić?




 Jamie Balfoord


28 lat nauczycielka matematyki

"Życie jest tylko przechodnim półcieniem 
Nędznym aktorem, który swą rolę 
przez parę godzin wygrawszy na scenie 
W nicość przepada – powieścią idioty
Głośną wrzaskliwą, a nic nie znaczącą."
Dodatkowe&Historia Powiązania


Od autorki

Va'esse deireádh aep eigean, va'esse eigh faidh'ar

- Nie śpij w siodle! 
- Ja nie śpię! Ja twórczo myślę!

Yasmaye Larien Faelivrin Quincey 
   Stosunkowo młoda panienka z uśmiechem na ustach. Od kilku(nastu) lat, co roku obchodzi dwudzieste trzecie urodziny. Wysoka, ze szpiczastymi uszami, wyróżnia się bladą skórą i niezwykle krzykliwymi (głównie czerwonymi) strojami, w których pojawia się na balach. Całymi dniami (nocami również) brzdąka na lutni, układając wersety do nowych ballad. Szczególnie wrażliwa na los sierot. To właśnie dla nich ma przygotowanych kilka magicznych sztuczek, królika w kapeluszu i opowieści o dzielnych maluchach.
   Sama, w pewnym sensie, również jest sierotką. Nie zna swoich prawdziwych rodziców, którzy podrzucili ją do trupy wędrownej. Została przygarnięta przez małżeństwo aktorów, którzy wałęsali się po świecie i zarabiali na występach. Od początku była przygotowywana na to, że pewnego dnia wystąpi wraz z nimi. Na lutni nauczył ją grać przyjaciel ojca, który dostrzegł w niej ukryty talent muzyczny. Początkowo grywała jedynie dla zabicia czasu, który dłużył się niemiłosiernie. Potem zaczęła opowiadać o miłosnych marzeniach w rytm granej muzyki. Pierwsza ballada nie miała ani składu, ani ładu, więc przerobiła ją na opowieść dla dzieci.
     Jest w ciągłym ruchu, bo odpocznie dopiero po śmierci, której niejednokrotnie się wywinęła. Nienawidzi bezczynnie siedzieć, dlatego krąży po Ogrodach albo Rynku, szukając inspiracji do kolejnych dzieł. Do butów często doczepia dzwoneczki, dzięki czemu słychać ją już z daleka. Irytuje tym wszystkich wkoło, lecz nieszczególnie się tym przejmuje. Przechadzając się po mieście, podrzuca zielone jabłko i mruczy pod nosem tylko sobie znane melodie. Okazjonalnie rzuci tym jabłkiem w przypadkową osobę. Nie rozstaje się ze srebrnym sztyletem, który dostała w prezencie od byłego narzeczonego, z którym przyjechała do Toussaint kilka miesięcy temu. W stolicy miał odbyć się ślub i wesele. Miały być piękne stroje, dużo kwiatów i fanfary. Ślubu nie było i nikt nie wie co się z biednym Panem Młodym stało. Jedni twierdzą, że nie mógł znieść jej ciągłej paplaniny i poszedł w diabły. Natomiast drudzy uważają, że przypadkiem pomylił truciznę z ziółkami na uspokojenie, które dla niego zaparzyła. Tylko ona nie wygląda, jakby było jej przykro z powodu jego zniknięcia.
    Zgrywa damę w opałach i wrzeszczy jak opętana na widok przerośniętych myszy. Odzywa się nieproszona i nie potrafi pohamować swojej wścibskości. Doskonale radzi sobie z dworskimi zwyczajami i manierami, których nauczyła się wieki temu. Nie zwraca uwagi na złośliwości, których doświadcza od innych. Bawi się ogniem, chcąc nauczyć się żonglowania pochodniami. I tylko czasem coś podpali. Kręci się w miejscach, w których nie powinno jej być i niekiedy nadużywa wina.
   Nigdy nie mówi o swojej przeszłości i spina się słysząc wzmianki o Brokilionie i Wiewiórkach.

Elfka ﴾♠﴿ Wędrowiec ﴾♠﴿ Wiewiórka ﴾♠﴿ Trobairitz 
Trubadur z wiosen składał pieśń,
Miłosną nutą dni chciał nieść,
Ludziom zaś wyśpiewywał rym,
Że lepiej będzie im

Tutaj coś się ukrywa
 

Określać, znaczy ograniczać





Sir William Amadeusz Fairchild
30.01.1993 ♣ Student ♣ Szermierka ♣ Łucznictwo ♣ Historia ♣ Politologia ♣ Dodatkowe 
Młody arystokrata z tytułem szlacheckim po rodzicach. Dobry historyk ze szlifowanym talentem politycznym. Konserwatysta z pogranicza ewolucjonizmu i tradycjonalizmu z ciągutkami do libertynizmu. Nieco zabobonny deista ukryty pod maską prawdziwego katolika. 
Wesoły, wiecznie uśmiechnięty i pewny siebie młodzieniec z dobrego domu. Wyciąga dłoń do wszystkich, którzy potrzebują pomocy. Oczarowuje swoim uśmiechem i wyuczonym francuskim akcentem. Błyszczy na przyjęciach dla wyższych sfer i świetnie się bawi na imprezach wśród rówieśników. Zwraca uwagę nienagannym i wyszukanym słownictwem. Stroni od alkoholu i innych używek. 
Stara się nie łamać zasad, ale nie zawsze mu to wychodzi. 
Większość z jego cech, to jedynie pozory, które stosuje dla zabawy. Na próżno szukać w nim pokładów dobra i bezinteresowności. Nigdy nie zrobi czegoś, w czym nie widzi korzyści dla samego siebie. Od zawsze wiedział, że jest kimś lepszym od innych. Egoistyczny i narcystyczny miliarder z ogromną ambicją i przerośniętym ego. Zarozumialec z wiecznym uśmiechem na ustach i diabelskim blaskiem w ciemnych oczach. Ma spaczony pogląd na miłość i zakochanie. Cnotliwych dziewojek nienawidzi jeszcze bardziej od podłych i wrednych suk. Unika ich i skutecznie ignoruje. A jeśli już trafi na taką, nawet nie stara się ukryć pogardy. Nie szczędzi przykrych słów i złośliwych komentarzy. Brzydzi się łatwo dostrzegalnym kłamstwem.
Zafascynowany historią i topografią miast z XVIII i XIX wieku. Zwolennik przywrócenia kary śmierci. Wielbiciel muzyki klasycznej, zasypiający przy utworach Mozarta i Beethovena. Przyszły koneser wytrawnych alkoholi.
Z kontrrewolucją się nie rozmawia. Do kontrrewolucji się strzela.
Nie bez powodu niektórzy przekręcają jego imię i nazywają go Asmodeuszem. Zamiłowanie do hazardu odziedziczył po ojcu. Zafascynowanie do kontrowersyjnych sztuk dramatycznych przelała na niego matka. W pokera grywa głównie dla rozrywki, uwodzi z braku twórczego zajęcia, a do teatrów chodzi dla relaksu. 
Do jego ulubionych zajęć należy szermierka. Doskonali się we władaniu floretem i szpadą i zdobywa w tej dziedzinie wiele osiągnięć. Za ulubioną zabawę obrał sobie strzelanie z łuku. Wypuszczanie strzał wywołuje u niego szeroki uśmiech szaleńca. Ale uważaj, jeśli go wkurzysz, strzała poleci w Twoim kierunku, a on (jak zawsze) wywinie się od odpowiedzialności. 

Tutaj coś jest

Określać, znaczy ograniczać


Amethyst Aaliyah Baumgardner - Schoeknecht
30.01.1994 ♣ Grammar nazi ♣ Wysłuchiwacz ♣ Hejter ♣ Barmanka w Fatcats
Miała być grzeczną dziewczynką. Miała mieszkać w domku z wielkim ogródkiem i mieć wiernego psa. Miała nigdy nie dowiedzieć się o tym drugim życiu, które prowadzili jej rodzice; o lewych interesach i handlu narkotykami. I tylko głupi przypadek sprawił, że całe jej idealne życie legło w gruzach.
Rodziny się w końcu nie wybiera.
Córka dilerów z Riverdale, którzy wpadli po tym, jak jeden z dzieciaków ze szkoły średniej przedawkował. Po tym wydarzeniu przeprowadziła się do Odgen, do ciotki, która postanowiła sprowadzić ją na dobrą drogę. Odcięła ją od dawnych znajomych i wysłała na studia. Jednak Amethyst miała własny plan. Przecież o rodzinie się nie zapomina. A jej rodziną byli wszyscy ci, którzy zostali wykluczeni przez społeczeństwo. Wspólne chodzenie po opuszczonych budynkach i dręczenie wystraszonych kujonów było ich codzienną rozrywką.
Większość z jej cech, to jedynie pozory, które stosuje dla zabawy. Na próżno szukać w niej pokładów bezinteresowności. Nigdy nie zrobi czegoś, w czym nie widzi korzyści dla samej siebie. Od zawsze wiedziała, że jest kimś lepszym od innych. Egoistyczna i narcystyczna była studentka psychologii z ogromną ambicją i przerośniętym ego. Nie szczędzi przykrych słów i złośliwych komentarzy. Dlatego pracuje jako anonimowy hejter i grammar nazi. Wbrew pozorom potrafi się z tego utrzymać, a dodatkowo czerpie ogromne korzyści czysto psychiczne. Brzydzi się łatwo dostrzegalnym kłamstwem i ma niezwykły dar do słuchania. Nic dziwnego, że dorabia jako zawodowy wysłuchiwacz. To, że w duchu śmieje się z urojonych problemów pacjentów, to tylko i wyłącznie jej sprawa. 
Zafascynowana historią i topografią miast z XVIII i XIX wieku. Zwolenniczka przywrócenia kary śmierci. Wielbicielka muzyki klasycznej, zasypiająca przy utworach Mozarta i Beethovena. 
Z kontrrewolucją się nie rozmawia. Do kontrrewolucji się strzela.
Posiada dwa imiona i dwa nazwiska, ponieważ rodzice nie potrafili dojść do porozumienia. Irytuje się za każdym razem, kiedy musi się podpisać, jednocześnie wkurza się, kiedy ktoś zapomina o drugim członie z nazwiska. 
Lubi swoje życie, nadużywa alkoholu i stanowczo za często bywa na różnych imprezach. Zbyt często wdaje się w pyskówki z klientami i z całą pewnością nie powinna podkradać dzieciakom cukierków. Ma dość tego pieprzonego, sielankowego społeczeństwa i wyścigu szczurów, dostrzegalnego na każdym kroku. Potrafi doczepić się o byle pierdołę. Dla najlepszych przyjaciół jest w stanie zrobić wszystko. Dosłownie wszystko. 
————————————
Hej! Amethyst jest postacią, która została stworzona pod wpływem chwili i pewnego impulsu. Szukamy, choć same nie do końca wiemy czego. Na pewno kogoś, przy kim nieco złagodnieje i zmieni pogląd na niektóre sprawy, a także jakiegoś ziomka z dawnego życia. Bawmy się! :)

Mirror, mirror who is after all the most beautiful in the world


Snow White
I'm Snow goddamn White. I look after myself. I look after my own. And I never lose
Jedna z pierwszych mieszkanek Fabletown * Wizualnie dobiega trzydziestki * Szanowana Zastępczyni burmistrza * w rzeczywistości, to ona kieruje tym całym bezhołowiem * Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków * jeśli życie ci miłe, nie wspominaj o tych potworkach * Śnieżka i Różyczka * skomplikowana relacja z siostrą bliźniaczką * Rozwódka * amatorka czekoladek, po które sięga, kiedy poczucie osamotnienia daje o sobie znać * Apartament w Woodlands * doskonale włada szpadą * nie jada mięsa wszelkiego typu * wciąż potrafi rozmawiać ze zwierzętami

Jesteś sama, White.
Leniwie otwierasz oczy i zastanawiasz się, czy to dziś będzie ten dzień, który zmieni całe Twoje dotychczasowe życie. Zwlekasz się z łóżka i mozolnie kierujesz się w stronę lustra. W drodze rozplątujesz dwa warkocze, jednocześnie rozczesując kruczoczarne włosy, które po chwili same układają się tak, jakbyś tego chciała. Nawet nie musisz się za bardzo męczyć. Będąc u celu, przesuwasz czerwoną pomadką po ustach, po czym uśmiechasz się do swojego odbicia. Wyglądasz bajkowo. Nawet w błękitnej piżamie w urocze, żółte kaczuszki.
Nie zważając na pogodę, otwierasz ogromne okno w sypialni na oścież. Nucąc pod nosem tylko sobie znaną melodię, ubierasz stosowną i elegancką sukienkę, nieco żałując, że nie możesz ubrać tej przepięknej sukni balowej, która wisi w Twojej szafie od parunastu lat, a której nie miałaś okazji założyć.
Zdajesz sobie sprawę, że nieco tęsknisz za swoim dawnym życiem. Za całonocnymi balami, za drogimi strojami i za tym poczuciem wolności, które dawały Ci konne przejażdżki. Tęsknisz nawet za tą całą księżniczkowatością, za zgrywaniem damy w opałach, za dworską etykietą, za ukłonami i dygnięciami. Nie tęsknisz jedynie za byłym mężem. I tylko długie lata nauki samokontroli sprawiają, że nie rzucasz w niego czym popadnie, kiedy Cię mija.
Następnie wsuwasz stopy w wysokie szpilki, uświadamiając sobie, że jesteś przecież silną i niezależną kobietą. Nie dasz sobie w kaszę dmuchać, nie dasz sobą pomiatać i nie pozwolisz wleźć sobie na głowę, któremuś z Baśniowców. Nie pozwolisz, aby któryś z tych ciołków zniszczył wszystko to, nad czym pracowałaś przez tyle lat.
Przez otwarte okno, na zewnętrzny parapet, wsypujesz trochę ziaren, coby dokarmić część nowojorskich ptaków. Dopiero, kiedy przylatuje pierwszy, zwabiony jedzeniem, zamykasz okno. Przez kilka minut przyglądasz im się w zupełnej ciszy.
W dalszej kolejności, chwytasz płaszcz. Z miski bierzesz banana, bo do jabłek wciąż masz dziwny uraz, i jedząc go, wychodzisz do pracy. Spędzasz w niej większość swojego dnia. I chociaż momentami masz ochotę rzucić to wszystko w cholerę, to wytrzymujesz do końca. I rzadko ponoszą Cię nerwy, rzadko krzyczysz i się wściekasz.
Po skończonej służbie, wychodzisz ze swojego gabinetu. Ale nie chcesz jeszcze wracać do pustego apartamentu. Zamiast tego, kierujesz się w stronę wyjścia. Pod sklepem podchodzisz do kota, który na Ciebie fuka i warczy. Nie dziwisz mu się, ponieważ doskonale wiesz, że śmierdzisz przemoczonym psem, którego dokarmiałaś dwie przecznice dalej.
I tylko czasami, kiedy w końcu wracasz po ciężkim dniu, zrzucasz elegancką sukienkę, a buty zostawiasz niedbale rzucone na korytarzu i przebierasz się w wygodną piżamę, zastanawiasz się, jakby wyglądało Twoje życie, jeśliby wszystko potoczyło się zupełnie inaczej.
Co by było, gdybyś nie spotkała księcia zamienionego w niedźwiedzia? Gdybyś nie trafiła pod opiekę Złej Królowej? Gdybyś nie musiała uciekać i szukać schronienia u wynaturzonych krasnali? Gdybyś nie została uratowana przez Księcia Uroczego? Gdybyś nie dowiedziała się o romansie męża z własną siostrą? Gdybyś nie była zmuszona do ucieczki przed Adwersarzem? Gdybyś nie została ugryziona przez tego cholernego wilka? Gdybyś nie doczekała się funkcji zastępcy burmistrza?
A potem, przypominasz sobie o obowiązkach, o problemach Baśniowców i już wiesz, że nie będziesz sama. Zawsze ktoś będzie potrzebował Twojej pomocy. Jakaś sprawa zawsze będzie wymagała Twojej interwencji. Coś będzie trzeba załatwić, w czymś pomóc, coś powiedzieć, coś zrobić i w czymś wziąć udział.
I kłamstwem byłoby mówienie, że nie lubisz tego. Choć może to po prostu kwestia przyzwyczajenia? Co więcej, nie wiesz co to urlop, bo nawet w czasie dnia wolnego, jesteś pod telefonem. Ale podoba Ci się taka forma sprawowania rządów.
Nie jesteś sama, White.
Szurając stopami, kierujesz się w stronę łóżka. W głowie obiecujesz samej sobie, że to ostatni raz, kiedy zjadasz nadprogramową czekoladkę. I jutro na pewno uda Ci się dotrzymać złożonej obietnicy i zaśniesz spokojnym, głębokim i nieprzerwanym z przejedzenia i przesłodzenia snem.


NIE MAM NIC DO UKRYCIA! Hej, hej! Po raz pierwszy napisałam kartę w ten sposób, dlatego mam nadzieję, że jest choć trochę znośna. Jakby ktoś wyłapał jakieś błędy, to będę wdzięczna za ich wytknięcie. Śnieżka wcale, mam nadzieję!, nie będzie taka smutna, jak może się wydawać. Ten piękny HTML i obróbka zdjęcia w karcie, to nie moja zasługa, a autorki Pana Wilka. Na zdjęciu Phoebe Tonkin, a cytat w tytule z któreś wersji Królewny Śnieżki. Data publikacji karty nieprzypadkowa - disneyowska wersja Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków obchodzi dziś 80 urodziny! :D
Liczę na dobrą zabawę, więc zapraszam serdecznie! A, gdyby ktoś potrzebował GG: 34885343 :)

sobota, 17 lutego 2018

When you fail all the way
What you do? What you do?
Fade away, haters say
So what you do? What you do?


Miranda Lightwood
  Trenerka fitness + Wegeterrorystka +      + Dietetyk + Coach  

Wróżono jej świetną przyszłość. Miała pójść w ślady matki i zrobić karierę na scenie. Od najmłodszych lat ciągana po różnych castingach, przesłuchaniach i innych music show, w końcu powiedziała dość. Oddając wygraną ukochanemu, poczuła, jak wielki ciężar spada z jej nastoletnich ramion. Miała stać się sławną piosenkarką, dużo zarabiać i przynosić chwałę rodzinie. Jednak los zadrwił z ich planów, a Miranda stała się czarną owcą rodziny. Matka wyrzuciła ją z domu, więc razem z ojcem przeprowadzili się do Norwegii. Poszła na studia prawnicze i przez niespełna rok chwaliła się tym na prawo i lewo; studiuję prawo, jestem wege i trenuję crossfit. Wyleciała, choć uparcie twierdzi, że sama je rzuciła, bo to nie dla mnie. Ukończyła kurs z coachingchu z elementami psychologii i dietetykę, a teraz świetnie spisuje się w swojej roli. Dodatkowo została jedną z głównych wokalistek w Studiu Cynique Romantique*, bo jednak nie potrafiła rozstać się z muzyką. Co tydzień udostępniają na YouTube covery różnych piosenek. Po niedawnej kłótni z ojcem, przeprowadziła się. Teraz zamieszkuje pokój w jednej z kamienic w centrum.


“Wieczorem wychodzę z psem i patrzę na niebo. Gdy jest taki wiatr jak dziś, zazwyczaj spadają gwiazdy, wtedy wymyślam sobie różne życzenia. Wczoraj miałam takie, że aż gwiazda, która spadała, zatrzymała się w połowie, jakby ze zdumienia ją zatkało. Powiedziała: „O pardon, madame” i taka była zaskoczona, że nie tylko nie spadała dalej, ale po chwili wróciła i przykleiła się ponownie do nieba. Ale kiedyś wezmę patyk i strącę skubaną, niech mi się spełni.”

Podejście numer dwa. 
Hej! Do wątków i powiązań zapraszam :) Biorę wszystko! Romanse, przyjaźnie, dramy, koledzy i koleżanki z ASG i ze studia. Poszukujemy również kogoś kto uratuje ją ze szpon hazardu i współlokatora do mieszkania. Bawmy się! :) W powiązaniach jest kilka gotowych postaci do przejęcia (ukocham za przejęcie Willa albo Sebastiana!), a w dodatkowych garść ważnych informacji na temat Mirandy. Oklaski za piękny html należą się Mrs. Vidal (<3)
* Coś podobnego do Studia Accantus.
Cytat z tytułu pochodzi z tej o >tu< piosenki, a z karty jest autorstwa P. Adamczyka.
Kontakt: GG: 34885343 Mail: czarny.jezdziec69@gmail.com